Startups : Dublin vs. Belfast Meetup – TWiST #286

This Week In Startups (TWiST). Brzmi międzynarodowo 😉 W istocie jest to naprawdę międzynarodowa impreza, podczas której startup’y z różnych krajów rywalizują ze sobą.  Ja miałem przyjemność oglądania potyczek na wyspach. Jak mniemam, jak co tydzień na imprezach z tej serii. Więcej informacji możecie znaleźć na http://thisweekinstartups.com/

Na początek mały filmik:

Jak można zauważyć na filmiku, byłem na widowni (w koszulce meet.php). Jakie są moje wrażenia z imprezy?

W moje oczy rzuca się całkowicie odmienne podejście do przestrzeni  W Polsce Startup’em nazywamy kolesia bez teamu, z niejasnym pomysłem, bez badań rynkowych, kapitału, wiedzy, umiejętności, doświadczenia…. W ich rozumieniu startup to już działająca firma w pierwszej fazie rozwoju.

Sama impreza odbywała się w siedzibie O2 Telefónica w centrum Dublina. Jak zdążyłem się zorientować podczas imprezy, całość odbywała się w przestrzeni cooworkingowej ich akceleratora.

Muszę przyznać, że była organizowana z wielką klasą. Prowadzona była przez Raomal Perera. Popularnego Irladzkiego prezentera zajmującego się Startup’ami i tamtejszą grupą skupiającą się wokół nich.

W zasadzie pomysły jak wszędzie. Były fajniejsze, mniej fajne. Podobne do innych. Np Get Health przypominał mi Doctor Kinetic. Aplikację tworzoną przez polski team, w ramach holenderskiego akceleratora.

Tak dla zainteresowanych jeszcze powiem, że dużą popularnością cieszyła się aplikacja muzyczna 😉

A jaką opinie wy macie?? Co wam się podobało? Jak sądzicie, kiedy doczekamy się TWiST’u w Polsce??

Dublin WordPress

Dziś wspomnę o dość unikatowych spotkaniach. Wyobrażacie sobie spotkania poświęcone IT na, którym prawie nie ma deweloperów?? Właśnie czymś takim jest Dublin WordPress Meetup. Przyjemna impreza przy piwie. Możecie poznać tam blogerów, aktorów, studentów, lekarzy…. No właśnie ale co oni robią na spotkaniach IT? Jak wspomniałem jest to dość nietypowa impreza. W przeciwieństwie do wielu Polaków ludzie  w Dublinie mają czas na rozwój osobisty. W ramach swoich zainteresowań czytają książki, studiują google maps, Szekspira czy poznają arkana IT.  Cytując jednego aktora, który prosił żeby nie robić mu zdjęć:

„Just completed my Acting website Pheeeeewwww! Using WordPress and Woo Themes. If you have a spare minute maybe you could pop by and take a look, comment and give me some constructive feedback. Here is the link. http://www.vincentbrowning.com – I look forward to your comments.”
– Niestety chwilowo leży ale działała i nie była taka straszna 😉 Tak, użycie wordpresa jest proste Pheeeeewwww 😉

Ale dlaczego wspominam o tym na blogu? Może warto by czasami poznać coś ponad swoją wąską dziedzinę? Może my też powinniśmy zainteresować się czymś więcej, niż naszą małą specjalizacją? Może powinniśmy dzielić się kompetencjami? Może w wolnym czasie powinniśmy poszukać jakiejś twórczej rozrywki, budzić w sobie nowe pasje… Mam nadzieję, ze wiecie do czego zmierzam.

600_154147692 600_154147902 600_154148352

Pozdrowienia dla ludzi, którzy mnie zainspirowali 😉
(i nie znają polskiego)

Dublin Google

Tym razem znowu wracam do opowieści z wakacji. Wspomnę o Google i mojej przygodzie z firmą :) Jak można wywnioskować po uśmiechniętej buźce, pozytywnych wrażeniach 😉

No ale od początku. Dość długi czas przemierzałem Dublin nie wiedząc, że znajduje się tam centrum Googla. Dopiero podczas „Psychology and Game Audio” w Windmill Lane Recording Studios, poznałem Vicky Twomey-Lee. Jest organizatorką Dublińskiej grupy Pythona. Zadała mi trochę pytań i opowiedziała co mają ciekawego. Okazało się, że mieli Googl’a. Mało tego znajdował się przy Grand Canal Dock. Z Brey miałem tam bezpośrednie połączenie dartem.

(Dla tych, którym Dart kojarzy się tylko z językiem programowania wyjaśnię, że dart to również  pociąg zatrzymujący się min. pod samym budynkiem Googla. Was też dziwi ten zbieg okoliczności??)

Ale wracając do samego Googla. Poszperałem trochę i zdecydowałem się tam wybrać. Pierwszym eventem na jakim byłem w Centrum Google był Geeks and Games II  Mówiąc prosto graliśmy w gry 😉 A konkretnie planszówki (tak to te be joystick’ów). Najbardziej podobała mi się dyskusja nad niejasnymi zasadami „ucieczki z wyspy”. Wydaje mi się nawet, że interpretowaliśmy je tak, żeby przeżyć/wygrać 😀 No trudno co jeszcze można było zrobić 😉 Z innych gier podobały mi się walki potworów. Szkoda tylko, że nie pamiętam dokładnie jak się nazywały :/ 

DSC07337

Teraz bardziej informatycznie. Drugim eventem na jakim byłem było spotkanie Dublin GDG. Muszę przyznać, że najbardziej zdziwił mnie dobór prelegentów. Byli nimi:
* Mark Brown, Community Manager w Microsoft, z prezentacją ‚Hell has Frozen Over (aka New Developments in Azure)’
* Ryan Patterson, Software Engineer w Facebook, z prezentacją ‚Secure Coding Practices at facebook
Mówiąc inaczej: nie było nikogo z Googla. Za to mieliśmy ludzi z FB & MS. Jak pokazali da się podejść do sprawy normalnie i skupić na rozwoju i wymianie informacji a nie podziałach i sztucznych problemach :)

 Hell has Frozen Over (aka New Developments in Azure)

Zdecydowanie najbardziej szokująca prezentacja, jaka do tej pory przychodzi mi do głowy. Wychodzi przed was pracownik MS, twierdzi że nie zna C# i będzie mówił o Open Source. Dziwne, dziwne, naprawdę dziwne… Za to świadczy o normalnym podejściu osób zajmujących się Windows Azure.
Tak więc jeśli nie o C# o czym mówił?? O PHP, MySQL’u i Linuksie. Pewnie to ostatnie jest dla was największym zaskoczeniem 😉 Dla mnie, też było. Pokazał jak szybko i łatwo można za pomocą paru kliknięć postawić serwer w chmurze….
Musze przyznać, że naprawdę dostosował treść do publiki i prezentacja była zupełnie inna niż się na początku spodziewałem.

Secure Coding Practices at facebook

Bardzo przypominała mi prezentację o podobnej tematyce, którą miałem przyjemność zobaczyć podczas jednego z PRUG‚ów w Poznaniu. Też była poruszona tematyka SQL, Script, Shell… Injections. Ogólne błędy występujące na stronach www. No i opisał kilka błędów z samego facebooka. Np wiedzieliście że portal traktował wiki w szczególny sposób?? Wszystkie jej subdomeny również. Jak się później okazało przez subdomenę można było naruszyć ich zabezpieczenia. Niestety nie pamiętam jak to dokładnie wyglądało ;P
A i jeszcze jedno. Zachęcali nas do szukania bugów 😉 Ponoć w zależności od buga płacą średnio 500$ Osoby zainteresowane mogą zgłaszać bugi na whitelist’e i dorobić do kieszonkowego :)

DSC07313

Na koniec o The Google+ Local Retro Games Classic

Czyli znowu do gier… Tym rzem elektronicznych 😉 Cóż mogę powiedzieć. Pozwolę sobie przetłumaczyć rozmowę dwóch graczy:

*O jesteś naprawdę dobry w tą grę.

-Nie, to on jest naprawdę słaby

Nie zgadniecie nie jestem zbyt dobrym graczem ;D  i Tą zabawną anegdotką chciałbym zakończyć. Ale muszę przyznać, było naprawdę zajebiści.

2012-09-06 21.31.01 2012-09-06 22.38.19 photo1 20120906_214539 photo3 photo4 photo5

Poczułem old school… 😉

Dublin Design Jam

Tym razem coś innego czyli impreza z pamiętnika. Zainspirowany dyskusjami na temat Serwis Jam w Berlinie stwierdziłem, że opiszę analogiczną imprezę  w Dublinie. W końcu nie każdy chce płacić 80 euro za wstęp, jak to jet w Niemczech 😉 W Dublinie wstęp kosztował jedynie 5 euro (z podatkiem). A jako, że byłem studentem to jeszcze miałem wstęp za darmo :)

Może najpierw wstęp. Czyli co sami organizatorzy piszą o swoim Evencie:

„What is Design Jam? Design Jams are day long design challenges where designers and design minded folk from all sorts of disciplines get together to tackle a set experience design problem. Design Jams are run on a not for profit basis by volunteers and champion sharing, open-source thinking and discussion.
Design Jam Dublin is the second Design Jam to take place in Ireland, following the successful roll-out of Design Jam Limerick in April of this year, and is an amazing opportunity for the Dublin UX community to get together in a relaxed environment and share techniques, experiences and expertise.
For more information of Design Jams worldwide, check out http://www.designjams.org” – źródło 

A teraz moje uwagi

W Dublinie impreza była krótka, trwała tylko jeden dzień. Wydaje mi się, że jej podstawowe cele były nieco inne. Podczas gdy na Poznań Service Jam skupialiśmy się na pomysłach, na ich rozwoju i dopracowaniu samych idei… Kładliśmy duży nacisk na dobrą zabawę :) W Dublinie było mniej czasu cała akcja była mniej intensywna i przebiegała sprawniej. Każda drużyna była odseparowano z uwagi na budowę budynku.  Pracowaliśmy w swoich małych gronach i szybko rzucaliśmy pomysłami. Każdy zajmował się jakąś częścią na której się znał. Przepływ kompetencji w zespole był mniejszy. Skupiliśmy się za to na rozwoju prototypu i dostosowaniu go do modnych technologii. Tak w Dublinie strasznie podniecają się google glasses. Choć jak mailibyśmy parę wieżowców Google w centrum i wiedzielibyśmy, że będzie nas na nie stać, też pewnie byśmy się podniecali 😉

O naszym projekcie

Nasz team składał się z kilku rdzennych mieszkańców i jeszcze jednego Polaka (na stałe mieszkającego w Dublinie). Mógłbym ich trochę przedstawić ale pokażę co sami o sobie napisali 😉
DSC07395
Muszę przyznać, duża łatwiej było do niego czasem zagadać po Polsku niż starać się po Angielsku. Ale do sedna. Tematem przewodnim była turystyka (jeśli dobrze pamiętam). A i znalazłem dokładny tema. W zasadzie treść polecenia 😉
DSC07394
Sami projektowaliśmy aplikację, która miała pomóc turystom zwiedzać miasto. Jak nic tam pasowałem 😉
Naszym pomysłem było zrobienie aplikacji na google glasses (wtedy jeszcze absolutną nowość). Aplikacja miała zawierać informacje o mieście, wyświetlać ciekawe obiekty na mapie. Po przedyskutowaniu paru dość ciekawych pomysłów, przeszliśmy do projektowania. Stworzyliśmy mini prototyp interfejsu w photoshopie (akurat drugi polak był grafikiem). Pamiętam że dużą uwagę zwróciliśmy na kolory. Staraliśmy się podzielić logicznie informacje warstwami tak, żeby każda była prezentowana przez inny kolor. Jeden z członków teamu zastanawiał się jeszcze czy da się coś zrobić z zapachami ale nic z tego nie wyszło 😉

Nasz projekt

Chyba nie został nigdzie udostępniony. Na szczęście mam parę fotek które pokazują o co kaman.

Co jeszcze zwróciło moją uwagę

Różnice kultur. Podczas pracy mieliśmy jedną długą przerwę na lunch. Jak w wojsku wszyscy wtedy wyszli na miasto coś zjeść (my zamówiliśmy jakieś hiszpańskie „burito”). Następnie wszyscy poszli w spokoju zjeść do parku na trawie. Muszę przyznać że w Polsce nigdy nic takiego nie widziałem. Z całą pewnością jest to bardzo fajny zwyczaj, którego kiedyś musimy spróbować 😉

A i nie rozumieją mojego poczucia humoru. Widzicie ten obraz biegnącego kolesia na ścianę w stylu Service Jam?? – Myśleli że chodzi mi o coś poważnego :/ Z drugiej strony zastanawianie się o co mogło mi tam chodzić było dość zabawne 😀

DSC07435

Na zakończenie

Wydaje mi się że różnice między jamem w Poznaniu a Dublinie są takie same jak między Service a Design Thinking. Jeśli ktokolwiek potrafi je dokładnie zdefiniować…